Wędrówka przez góry Tybetu była ostatnią w tym roku prezentacją Klubu Podróżnika PTTK w Galerii Ex Libris Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach.

– Mieliśmy w tym sezonie 17 spotkań z podróżnikami, którzy opowiadali o wyprawach z prawie wszystkich kontynentów – mówi Aleksander Duda, pomysłodawca i organizator.

„Przez dzikie bezkresy Tybetu czyli moja podróż życia” to opowieść Zbigniewa Szymczaka,  pabianickiego ekonomisty i informatyka, a w wolnych chwilach podróżnika, który we wrześniu 2009 roku odwiedził Chiny.

– Wraz z czwórką przyjaciół  chcieliśmy dostać się do miejsc, gdzie wycieczki rzadko docierają. Trasa była moim pomysłem. Długo załatwialiśmy pozwolenia.

Przez 2 tygodnie zwiedzali  Tybet, autonomiczny rejon Chin. Do stolicy Lhasy dojechali pociągiem z Pekinu. 4900 km trasy przejechali przez46 godzin. Pociągi klimatyzowane, zaopatrzone również w maski tlenowe. Na dworcu  czekał na nich przewodnik.

– W Lhasie byliśmy atrakcją turystyczną. Nawet mieliśmy wywiad telewizyjny. W ogóle wszyscy chcieli z nami robić sobie zdjęcia. Najbardziej dziwili się z owłosienia na rękach, gdyż sami ich nie mieli.

W Lhasie zwiedzali pałac Potala, tradycyjną siedzibę dalajlamów. Zabytek wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Udali się także na miejscowy targ. Sprzęt turystyczny na wyprawy można było tam za niewielkie pieniądze skompletować.

Z Lhasy wyruszyli Jeepem do Ganden.  –Tutaj znajduje się klasztor, jeden z najlepiej zachowanych w Tybecie.

Stąd wyruszyli na trekking górski. Mieli ze sobą przewodnika, kucharza i kilka jucznych jaków. Trasa długości 80 km przypominała nasze Beskidy, tylko z taką różnicą, że wchodzili na przełęcze powyżej 5 tysięcy metrów. Najwyżej weszli na 5250 m. – Oddech nam się troszkę skrócił.

Po czterech dniach dotarli do Samje. To jedyny klasztor w Tybecie otoczony okrągłym murem. Kąpiel w świętej rzece Brahmaputra zakończył pobyt w Tybecie.  – Potem jeszcze zwiedzaliśmy Chiny, ale to jest już temat na następną opowieść.

Zbigniew Szymczak urodził się w Pabianicach. Będąc w SP nr 2 pojechał ze swoim nauczycielem Zygmuntem Szmidtem w Góry Świętokrzyskie. Potem były następne wyprawy, także w I LO. – Dziękuję profesorowi  za  zaszczepienie we mnie miłości do gór.

tekst i foto: Ol.