10 lat temu Robert Lewera zdobył Aconcaquę (6961 m n.p.m.), najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Jest jedynym mieszkańcem Pabianic, który dokonał tego wyczynu.
Przygotowania do tej wyprawy trwały latami.

  • Schodziłem nasze góry i Tatry Słowackie. Poznałem klimaty wysokich gór Alp: początkowo Alp Julijskich w Słowenii, a potem Dolomitów we Włoszech. Wspiąłem się na Grossglockner i Mont Blanc. Przed wejściem na Aconcaguę zrobiłem kurs wspinaczki skałkowej. Przez lata kompletowałem też odpowiedni sprzęt. Przebadałem się u lekarza. Żeby nie narazić się na żadną infekcję, wyleczyłem zęby, zaszczepiłem się – wspominał w jednym z wywiadów Robert Lewera.
    Wejście na Aconcagua 11 lutego 2011 roku było finałem trzytygodniowej wyprawy. Najpierw alpinista zdobył kilka ekwadorskich wulkanów, w tym: Chimborazo (6268,2 m n.p.m.) oraz Cotopaxi (5 897 m n.p.m.). 7 lutego po nocnym locie z Ekwadoru pabianiczanin znalazł się w Los Peninettes w Argentynie.
    – Aconcagua została zdobyta po założeniu obozów w Nido de Condorez na około 5 600 m n.p.m., a następnie w Plaza Coller (400 m wyżej). Wejście na szczyt miało miejsce około godziny dziewiętnastej – dwudziestej. Cały masyw był w śniegu, wiec tym razem nie był to Kamienny Strażnik, lecz śnieżny i mocno wietrzny. Warunki były ciężkie, ale udało się – opowiada.

W następnych latach wspinacz nadal zdobywał szczyty: Jebel Toubkal (4167 m n.p.m.) w Maroku, powtórnie Grossglockner (3798 m) w Austrii i Ortler (3905 m) we Włoszech.
Robert Lewera od trzech lat jest prezesem Pabianickiego Klubu Sportowego „O co biega”, który zdobył już sławę nie tylko w naszym mieście, ale i w Polsce. Jest organizatorem Mistrzostw Polski przy UltraParku Weekend, a w listopadzie – Biegu Niepodległości. Corocznie w czerwcu organizuje Pielgrzymkę Biegową na Jasną Górę, a zimą morsuje z WOŚP. Wydarzeniem sportowym w karnawale jest Gala Miszczów Sportu, podsumowująca całoroczne osiągnięcia sportowców amatorów.

  • Ostatnio razem z ZHP Pabianice wspieraliśmy akcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jesteśmy pełni optymizmu i czekamy z utęsknieniem na czas, kiedy będzie można jak dawniej się spotykać, potrenować czy wystartować w zawodach. A co do gór, mam kilka następnych pomysłów. Sprzęt czeka – powiedział nam Robert Lewera.